środa, 23 marca 2016

Trzymam dietę, ćwiczę i nie mam efektów


Często zdarza mi się czytać wypowiedzi dziewczyn na różnych stronach, albo słuchać koleżanek, które mówią, że "trzymają czystą michę", ćwiczą i... nie widzą efektów. Później są podłamane, bo Ania stosowała ten program i po 30 dniach tak się zmieniła, że ledwo ją można poznać. Niektóre zazdrosne dziewczyny zarzucają, że Ania oszukała, na pewno zafundowała sobie liposukcje i milion innych zabiegów, bo to nie możlowe! A jednak, to możliwe.

Dlaczego tak jest?


Zastanawialiście sie kiedyś, dlaczego jedni po jakimś czasie ćwiczeń zaczynają mieć widoczne efekty, a inni nie mają ich wcale, albo są dużo słabsze? Oczywiście, genetyka, metabolizm i zdrowie odgrywa ważną rolę, ale jest jedna ważna sprawa. 

Nie każdy z nas przykłada się do diety i ćwiczeń w 100%. Jeden robi cheat meal'a raz na miesiąc, a inny pozwala sobie na "kilka" małych ciasteczek co drugi dzień. Jeden daje z siebie wszystko na treningu, a drugi sobie trochę odpuszcza. I to jest przepis na sukces: wychodzenie ze strefy komfortu. Rozatrzmy więc dwa przypadki: jedną dziewczyną będzie wcześniej wspomniana Ania, a drugą nazwijmy Kasia.

Ania


Ani bardzo zależy, żeby poprawić swoją sylwetkę. Kocha wcinać czekoladę wieczorami, zagryzać ją chipsami i zapijać coca-colą. Jest jedno ale- Ania wie, że nie może tego robić. Zrezygnowała więc z wieczornych przekąsek, zastępując je marchewką i papryką w chwilach słabości, a swój apetyt na słodycze zaspokaja jednym posiłkiem, który jest słodki lecz zdrowy. Skrupulatnie liczy kalorie pilnując, żeby nie przekroczyć zbyt mocno swojej dziennej puli kalorii. Co jakiś czas robi cheat meal i wlicza go do dziennego bilansu.

Przejdźmy teraz do treningu. Ania nie ma kondycji. Po 10 minutach łapie mocną zadyszkę, jednak nie odpuszcza- ćwiczy w takim tempie, w jakim potrafi. Pomimo palących z bólu mięśni nie przestaje ćwiczyć i daje z siebie wszystko. Później przez kilka dni chodzi z zakwasami, ale daje rade i robi z nimi kolejny trening.

Pierwsze efekty widać już miesiąc później, a po trzech miesiącach Ania osiąga swój cel. Ćwiczy jednak dalej- teraz już dla przyjemności.



Kasia


Kasia zobaczyła przemianę Ani i postanowiła "zabrać się za siebie". Znalazła więc na internecie jakąś gotowa dietę i zaczęła ją stosować. Nie liczy kalorii bo przecież tam jest napisane, żeby zjeść kromkę chleba, a przecież kromka to kromka, prawda? Kasia, podobnie jak Ania, kocha słodycze i chipsy. Jest jednak mała różnica. Kasia przeczytała o cheat mealu i postanowiła go wprowadzić. Czasem z cheat meal'a robi się cheat day, ale kto by tam pamiętał, to przecież tylko paczka chipsów i ciastek o jeden pączek.

Kasia za poleceniem Ani, zaczęła ćwiczyć z jakimś programem treningowym. Kasia również ma zerową kondycje, jednak próbuje swoich sił z ćwiczeniami. Po kilku powtórzeniach zaczynają boleć ją mięśnie, jeszcze nie palą z bólu ale już czuć, że pracują. Niestety Kasia twierdzi, że umiera z bólu i poczeka do następnego ćwiczenia. Następnego dnia Kasia ma zakwasy i postanawia dziś sobie odpuścić.

Mija miesiąc, dwa, trzy, a zmian albo nie ma albo są niewidoczne. Kasia jest wściekła, bo to na pewno wina Ani, która ja oszukała. Nie do końca.

Nie oszukuj sam siebie


Jeżeli chcemy widocznych efektów musimy zrozumieć, że czasem trzeba wyjść ze strefy komfortu. Mi zajęło trochę czasu, zanim nauczyłam się rozróżniać kiedy wydaje mi się, że już więcej nie dam rady, a kiedy naprawdę nie zrobię kolejnego powtórzenia. Wiele zależy nie od naszych mięśni, ale od głowy. To tam zaczyna się mechanizm obronny, który zniechęca nas do mocniejszej pracy. Nikt nie lubi jak go coś boli, piecze, jak pot spływa mu po twarzy i łaskocze go po nosie. Nie ma nic za darmo, bez wysiłku można conajwyżej przybrać kilka kilogramów aniżeli schudnać chociaż jeden. Wyjście ze strefy komfortu pozwala nam skutecznie kształtować siebie, nie tylko swoja sylwetkę, ale także pokonywać swoje słabości, próbować nowości. Wystarczy tylko, a może aż, popracować nad swoją głową, bo to najczęsciej w niej leży problem.

Nie bądź Kasią, bądź jak Ania.

PS. Dziewczyny podane jako przykład są w pełni zdrowe. Brak efektów może również świadczyć o chorobie np. tarczycy czy też cukrzycy.

poniedziałek, 21 marca 2016

Shake proteinowe bez odżywki białkowej!


Przeglądamy fit blogi i kanały, żeby dowiedzieć się, co najlepiej zjeść przed i po treningu. Co widzimy? Najczęściej shake'a proteinowego. Jednak odżywka białkowa nie należy do najtańszych i nie jest dostępna w każdym sklepie, a może poprostu nie chcemy używać białka w proszku. I co zjeść po treningu, kiedy mamy już dosyć ryżu z kurczakiem i omletów? Zapraszam na kilka pomysłów, na domowe napoje proteinowe.

Białkowo-węglowodanowe:

Shake bananowy

  • pół kostki twarogu chudego (ok. 125g)
  • 400 ml wody lub 200 ml wody + 200 ml mleka (1,5%)
  • banan
  • stewia/erytrol

Shake truskawkowy

  • pół kostki twarogu chudego (ok. 125g)
  • 400 ml wody lub 200 ml wody + 200 ml mleka (1,5%)
  • 100g truskawek (mogą być mrożone)
  • stewia/erytrol

Shake owsiano-waniliowy

  • pół kostki twarogu chudego (ok. 125g)
  • 400 ml wody lub 200 ml wody + 200 ml mleka (1,5%)
  • 20g zmiksowanych na pył płatków owsianych
  • ekstrakt waniliowy lub laska wanilii (nasiona z laski)
  • stewia/erytrol


Białkowe:

Shake waniliowy:

  • pół kostki twarogu chudego (ok. 125g)
  • 400 ml wody lub 200 ml wody + 200 ml mleka (1,5%)
  • ekstrakt waniliowy lub wydrążona laska wanilii
  • stewia/erytrol

Shake cynamonowy:

  • pół kostki twarogu chudego (ok. 125g)
  • 400 ml wody lub 200 ml wody + 200 ml mleka (1,5%)
  • łyżeczka cynamonu
  • stewia/erytrol

Shake czekoladowy

  • pół kostki twarogu chudego (ok. 125g)
  • 400 ml wody lub 200 ml wody + 200 ml mleka (1,5%)
  • łyżka kakao ciemnego (można być odtłuszczone) + odrobina chilli (nieobowiazkowe)
  • stewia/erytrol


Zielone białkowe:

Shake szpinakowy:

  • pół kostki twarogu chudego (ok. 125g)
  • 400 ml wody lub 200 ml wody + 200 ml mleka (1,5%)
  • 50g szpinaku
  • 50 g marchewki

Shake z jarmużu:

  • pół kostki twarogu chudego (ok. 125g)
  • 400 ml wody lub 200 ml wody + 200 ml mleka (1,5%)
  • 50g jarmużu
  • 50g marchewki

Shake z roszponki:

  • pół kostki twarogu chudego (ok. 125g)
  • 400 ml wody lub 200 ml wody + 200 ml mleka (1,5%)
  • 50g roszponki
  • 50g natki pietruszki
*zielonego shake'a też można dosłodzić wedle uznania

Przygotowanie:

Nic prostszego: Wszystkie składniki wrzucamy do wysokiego naczynia i blendujemy, aż shake będzie gładki, bez grudek. Owoce można pociąć na mniejsze kawałki, a twaróg rozkruszyć. Smacznego!

sobota, 19 marca 2016

Niedoczynność Tarczycy - Moja historia i objawy



Tym wpisem chciałabym rozpocząć serie o chorobach, które mogą utrudnić odchudzanie a co gorsza negatywnie wpłynąć na naszą kondycje fizyczną i psychiczną. Głównie skupie się na niedoczynności tarczycy, ponieważ sama zmagam się z nią w młodym wieku. Zaczęłam się dokształcać czytając publikacje naukowe i książki, aby wiedzieć jak sobie pomóc. Chciałabym podzielić się z wami tą wiedzą. Rozpocznę od krótkiej historii i od objawów, które mogą świadczyć o tej chorobie.

Jak to się zaczęło?


Chodziłam do drugiej klasy gimnazjum kiedy zaczęłam odczuwać skutki niedoczynności. Początkowo nie wiązałam tego z chorobą, byłam poprostu bardziej zmęczona ale myślałam, że to wina natłoku zajęć w szkole. Gorzej zaczęło być rok później. (Uwaga będą teraz opisy dotyczące spraw kobiecych).

Moje nieregularne miesiączki zaczęły występować coraz rzadziej, aż w końcu zanikły całkowicie. Póki występowały były bardzo długie i bolesne. Później zaczęły wypadań mi włosy, dosłownie garściami. Codziennie na szczotce zostawało mi tyle włosów ile normalnie zostawało mi po tygodniu lub dwóch. Zaczęły się też problemy ze skórą. Moja skóra zaczęła się przesuszać, zwłaszcza na łokciach. Cera również się pogorszyła. Szybko marzłam lub też czułam nieustanne zimno. Do tej pory szybko marzne. Co ciekawe początkowo nie przytyłam tylko sporo schudłam. Tycie przyszło jakiś czas później.

Do tej pory nic nie mówiłam mamie, nie chciałam jej martwić. Trwało to około trzech miesięcy zanim się dowiedziała. Właściwie stało się to przypadkowo- znalazła mnie siedzącą na podłodze w łazience, zapłakaną. W ręce trzymałam szczotkę pełną moich wypadniętych włosów. Wtedy opowiedziałam mamie o wypadających włosach, braku miesiączki i złym samopoczuciu. W tym okresie bywało tak, że nieustannie byłam zmęczona, senna, bez sił.

Zaczęła się wędrówka po lekarzach i ciągłe badania krwi. Hormony płci były w porządku, trochę zaburzone proporcje ale wyniki w normie. Dostałam leki na przywrócenie miesiączki- nie pomogły, kolejne leki- nie pomogły. Doszłam w końcu do etapu, gdzie dostałam silne leki, takie jakie podaje się kobietom z przedwczesną menopauzą. Czułam się po nich tragicznie, nie mogłam podnieść się z łóżka, czułam się tak słabo, że nie dawałam rady zrobić kilku kroków bez problemu. Przestałam je brać i stwierdziłam, że co będzie to będzie

Szukałyśmy z innej strony. W moim mieście trudno dostać się do endokrynologa nawet prywatnie, ale udało mi się. USG tarczycy wykluczyło zmiany tarczycy. Niestety wyniki były złe, bardzo wykraczające poza normy. Zaczęłam więc przyjmować leki na tarczyce (Euthyrox) oraz od tamtej pory jestem pod stałą opieką endokrynologa.

Leczenie znacznie poprawiło moje samopoczucie i kondycje fizyczną. Miesiączka powróciła, unormowała się, włosy odrastały a cera się poprawiła. Do tej pory przyjmuję leki jednak zamieniliśmy Euthyrox na Letrox. Czuję się dobrze ale niestety najprawdopodobniej do końca życia będę musiała brać tabletki. Najważniejsze, że jest dużo lepiej i mogę normalnie funkcjonować.


Objawy niedoczynności tarczycy:

  • zwiększenie masy ciała
  • uczucie zmęczenia, osłabienie, senność 
  • trudności w koncentracji, zaburzenia pamięci, stany depresyjne
  • łatwe marznięcie, uczucie chłodu
  • przewlekłe zaparcia 
  • sucha, zimna, blada, nadmiernie rogowaciejąca skóra 
  • obrzęki podskórne– dotyczą twarzy, zwłaszcza powiek oraz szyi
  • łamliwe włosy, czasem przerzedzenie brwi
  • zmieniony głos
  • bradykardia zatokowa
  • ściszone tony i powiększona sylwetka serca 
  • nieregularne miesiączkowani
  • pogorszenie nastroju
  • zmniejszenie libido
  • impotencja
  • trudności z zajście i utrzymaniem ciąży

W kolejnym wpisie postaram się przybliżyć na czym polega ta choroba oraz poruszę kwestię Hashimoto, a już niedługo przedstawię żywienie zalecane przy tych schorzeniach.

PS. Jeżeli rozpoznajecie u siebie niektóre z tych objawów to koniecznie zróbcie sobie badania krwi- naprawdę warto sprawdzić, czy wszystko z nami w porządku.

środa, 16 marca 2016

Dlaczego nie chudnę?


Biegasz codziennie po 20 km, jesz tylko zdrowe i ekologiczne produkty, pochłaniasz wszystkie możliwe artykuły i książki o odchudzaniu, a na wadze... wciąż to samo. Oburzenie, złość i rezygnacja. Dlaczego nie chudnę?!

Jesz zbyt dużo


Pierwsza, najbardziej prawdopodobna opcja jest taka, że nie wiesz ile powinieneś jeść. Zamieniasz przetworzone produkty na te lepsze, nieprzetworzone, ale kaloria to kaloria. Niestety jeżeli chcesz schudnąć nie wystarczy jeść zdrowo. Należy również zachować ujemny bilans kaloryczny. Oczywiście, nie wskakujemy na "diete" 1000 kcal, bo bedzie z tego więcej szkód niż korzyści.
(W najbliższym czasie pojawi się wpis o tym jak zacząć i zaplanować diete)
Polecam ważyć i zapisywać ile kalorii oraz białka, węglowodanów i tłuszczy jemy w ciągu dnia. Na szczęście w internecie jest mnóstwo programów, dzięki którym wystarczy wpisać ile gram czego zjedliśmy, a program wszystko sam za nas policzy. 

Jesz zbyt mało


Bardzo możliwe jest, że waga nie chce spadać w dół ponieważ jesz zbyt mało i organizm przechodzi w tryb oszczędnościowy. Metabolizm zwalnia, niepotrzebne mięśnie zastępowane są tłuszczem, wypadają włosy a skóra szarzeje. Dzieje się tak dlatego, ponieważ organizm oszczędza energie i substancje odżywcze na procesach, które nie są konieczne do przeżycia. W zamian za to zaoszczędzone zasoby zużywa na prace organów, bez której nie przeżyjemy np. praca serca, mózgu. Tłuszcz jest bardziej energetyczny niż białko (mięśnie). Mieśnie natomiast zużywają wiele energi, aby móc wykonać skurcz (ruch), są więc niekorzystne dla organizmu. Dlatego organizm dąży do uzyskania jak największego zatłuszczenia, aby mieć zapasy na okres głodu. 


Masz problemy zdrowotne


Jeżeli ćwiczysz, jesz odpowiednią ilość jedzenia, a mimo to waga nie chce spadać może okazać się, że masz problemy zdrowotne. Należy wykonać badania krwi pod kątem cukrzycy, chorób tarczycy, niedoborów witamin oraz makro i mikro elementów. Choroby takie jak niedoczynność tarczycy czy też cukrzyca to najczęstsze przyczyny tycia lub też problemów ze spadkiem wagi. Wyniki krwi należy skonsultować z lekarzem i podjąć w razie potrzeby odpowiednie leczenie oraz dostosować do choroby swoją dietę.

Tłuszcz -----> Mięśnie


To najlepsza możliwa opcja. Waga nie spada, ale wyglądasz dużo szczuplej, znajomi chwalą twoją sylwetkę, a ty twierdzisz, że nic się nie zmieniło. Pamietaj, że waga kłamie. Mięśnie są bardziej zbite niż tłuszcz, więc kilogram mięśni zajmuje mniej miejsca, niż kilogram tłuszczu. Dlatego nie ma sensu się przejmować, skoro figura się zmienia i wyglądamy lepiej. Przecież nikt z nas nie ma na czole napisane ile waży! 

Chciałabym na koniec zwrócić waszą uwagę na to, że waga to nie wszystko. Dlatego najlepiej oprócz ważenia się, mierzyć swoje ciało regularnie oraz co jakiś czas (jeżeli mamy taką możliwość) zbadać skład swojego ciała pod względem ilości mięśni i zawartości tkanki tłuszczowej. Taki pomiar można dokonać w większości poradni dietetycznych.

poniedziałek, 14 marca 2016

Pułapki, które czychają na diecie


Ile osób, tyle diet. Schemat jest jednak często ten sam- kilka nadprogramowych kilogramów i chęć zgubienia ich. Od czego zaczynamy? Przekopujemy internet żeby dowiedzieć sie co można, a czego nie można, ile jeść i kiedy. Później jest wizyta w sklepie i tu zaczynają się schody. Chcesz kupić jogurt, wiadomo że naturalny, ale który wybrać?

Logo na opakowaniu


Kojarzycie smukłe sylwetki pań na opakowaniu jogurtu, płatków czy też batonika? Zazwycaj podskakują lub wyginają się, w każdym bądź razie  mają "figurę idealną". Sęk w tym, że takie produkty są zazwyczaj bardziej kaloryczne, mają więcej cukru lub też tłuszczu niż ich odpowiedniki bez tego wspomagacza (dobrym przykładem są płatki "fitness", które mają tonę cukru i wcale nie są fit). Logo oddziałuje na naszą psychikę. Wiadomo, dieta = piękna sylwetka. Jeżeli na opakowaniu jest taka zgrabna kobieta (lub jej kreskowy odpowiednik), to z pewnością oznacza, że produkt jest dietetyczny! Nic bardziej mylnego. To tylko chwyt, który ma zachęcić nas do kupienia właśnie tego produktu.


Kształt opakowania


Dlaczego wybieramy jogurty pitne w wysokich i smukłych opakowaniach, a nie te w małych i przysadzistych? To znów chwyt marketingowy. Wybieramy te opakowania, które bardziej przypominają figurę, którą chcemy osiągnąć. Podświadomie wydaje nam się, że ten produkt jest mniejkaloryczny, a często bywa odwrotnie.


Kolor opakowania


Badania wskazują, że konsumenci chętniej wybierają produkty w niebieskich opakowaniach. Kolor niebieski kojarzy się nam z niebem i obłokami, więc z czymś lekkim. Dlatego podświadomie wydaje nam się, że produkty oznaczone jako niebieskie (często również "light"- kolejna ściema) są dietetyczne i w cudowny sposób pomogą nam schudnąć.


Produkty light


Wcale nie są light. Często nawet nie mają mniej kalorii, a wręcz przeciwnie- w składzie posiadają tonę cukru. Oczywiście, są również takie, które mają mniej kalorii ale to dlatego, że zamiast cukru osłodzono je aspartamem. Słodziki podobnie jak biały cukier wywołują skok insuliny, więc przyczyniają się do odkładania tkanki tłuszczowej pomimo niższej kaloryczności. Lepiej więc zjeść 20 kcal więcej, niż próbować je nieudolnie zaoszczędzić.


Napoje izotoniczne i wody smakowe


Widok znajomy- fit dziewczyna, pijąca izotonik. Wydaje nam się, że to najlepszy napój, kiedy uprawiamy sport. Niestety, napoje izotoniczne powinny stosować osoby, przy długotrwałym wysiłku np biegacze długodystansowi. Picie cukru podczas ćwiczeń oddali nas od celu, który chcemy osiągnąć. Podobnie wody smakowe- oprócz chemii zawierają dużo cukru, a więc i kalorii. Lepiej poprostu wrzucić kilka plasterków owoców do szklanki wody i odczekać chwilę. Tak będzie zdrowiej i taniej!


Znaczek kłosa na opakowaniu


Sugeruje nam, że produkt wykonany jest z pełnego ziarna, a więc jest dobry! Ale to też zwykła ściema, przynajmniej w 90% przypadków. Najczęściej te ciasteczka czy też inne słodkości są wykonane ze zwykłej, białej mąki, cukry (albo nawet syropu glukozowo-fruktozowego) i wspomagaczy. Nic dobrego, nic zdrowego, a na pewno nie fit!


Od jutra


"Zaczynam od jutra/od poniedziałku/od (..) dietę!". Z tej okazji zjem wszystkie ciastka jakie mam w domu i pół zawartości lodówki, żeby się nie zmarnowało. Niestety, po takim obżarstwie na 99% nie zaczniesz diety jutro. Poziom cukru gwałtownie spadnie i znów pojawi się ochota, może nawet wilczy głód na słodycze i górę jedzenia. Najlepiej zacząć od teraz. Nie ważne czy do tego momentu zjadłać pół ciasta czekoladowego sama. Od teraz jedz zdrowo- zjedz zdrową, zbilansowaną kolację i wciel zasady w życie odrazu! 


Orzechy


Pewnie się zdziwicie, dlaczego wrzuciłam tutaj orzechy. Już tłumaczę: orzechy są przedstawiane jako zdrowy produkt, obowiązkowy u każdego fitness freaka i w ogóle cud, miód i orzeszki. Wszystko jest ok, dopóki zjadamy odpowiednie ilości orzechów. Problemy zaczynają się, kiedy wcinamy po 6 miseczek orzechów. Wtedy na pewno pójdzie w biodra, a co najważniejsze- taka ilość tłuszczu nie jest wcale zdrowa. Podsumowując- orzechy są super, ale z umiarem.

piątek, 11 marca 2016

Łasuch na diecie, czyli jak zrobić dobry krem czekoladowy


Krem z awokado



Chyba każdy pasjonat zdrowego odżywiania, słyszał już o tym cudzie. Wykonanie jest szybkie i bardzo proste, a dodatkowo możemy dowolnie modyfikować krem. Podstawą jest bardzo miękkie, dojrzałe awokado, ciemne kakao/karob i coś do osłody, może to być miód, ksylitol, erytrol lub nawet zwyły cukier (czego nie polecem, ale jest to lepsza wersja niż słodzik). Można dodać odrobinę mleka zwierzęcego lub roślinnego, jeżeli konsystencja jest zbyt gęsta. Ja lubię do takiego kremu dodawać zmielone na drobny pył orzechy laskowe oraz odrobinę mleka, dzięki czemu uzyskuje bardziej "nutellowy" smak. Drugą opcją są zmilone migdały lub banan.

Awokado najczęściej wrzucam do blendera, ponieważ wtedy uzyskuję najgładszą konsystencję. Można je również rozgnieść widelcem, jeżeli nie posiadacie blendera. Następnie dorzucam reszte składników czyli kakao ok. 1/2 łyżeczki i coś słodkiego: miód/erytrol.


Krem niskowęglowodanowy 


Drugą propozycją, która będzie doskonała dla osób na diecie niskowęglowodanowej lub na redukcji jest krem z sera ricotta. Ser ricotta ma gładką, kremową konsystencję i delikatny smak, dzięki czemu doskonale nadaje się m.in. do zrobienia z niego smarowidła. Serek ten na 100g zawiera jedynie 1,8g W, 8,5g B i 10,6g T! Ostatnio króluje w mojej kuchni, ponieważ dobrze wpasowuje się we wiele przepisów.
Wracając do kremu: Do serka dodaję odrobinę mleka i mieszam, aby ser dobrze się z nim wymieszał. Następnie dodaję 1/2 łyżeczki gorzkiego kakao i słodzę (miód/erytrol). Do tego kremu często dodaję, podobnie jak do kremu z awokado, orzechów laskowych lub migdałów. Tutaj również najczęściej korzystam z blendera, gdyż lubie bardzo gładką i kremową konsystencję, ale spokojnie możecie użyć łyżki lub widelca.


Propozycje podania


Możliwości jest wiele. Idealnie nadaje się do słodkich śniadań, kolacji czy też deserów. Oto kilka moich propozycji na użycie:
  • Nadzienie do naleśników;
  • Omlet na słodko;
  • Do posmarowania ciast, babeczek;
  • Do wafli ryżowych;
  • Do chleba (lub bułki) żytniego;
  • Dodatek do owsianki;
  • Do zjedzenia łyżeczką jako deser;
Dobra rada! Do kremu czekoladowego wspaniale smakuje chilli, zwłaszcza kiedy nie dodajemy do niego innych dodatków np. orzechów. Dodatkowo chilli jako ostra przyprawa jest małym wspomagaczem podczas redukcji wagi ciała. Jedym słowem wcinasz (w odpowiedniej ilości oczywiście ;) pyszny krem i chudniesz.

Jak widać, nawet żyjąc zdrowo i będąc na diecie można pozwolić sobie na coś słodkiego, co jednocześnie będzie pyszne i pełne wartości odżywczych np. witamin, białka czy też zdrowych tłuszczy. Pozostaje mi więc tylko życzyć smacznego!

sobota, 5 marca 2016

Zmiana formy bloga + kilka informacji

Hej! Chciałabym wrócić do prowadzenia bloga, jednak pod nieco inną formą. Oprócz postów dotyczących zdrowego stylu życia i ćwiczeń, mam zamiar pisać o czymś lifestylowym, być może czasem podzielić się poradami kosmetycznymi czy też polecić wam kosmetyk, film, muzykę, ksiażkę. Oprócz tego przygotowuję się do nowej serii, może nawet dwóch. We wtorek tj. 8.03 będę już raczej mogła wrócić na siłownię i do ogólnej aktywności fizycznej. Z tej okazji chciałabym na blogu pisać i pokazać, jak zmieni sie moje ciało podczas regularnych treningów. Będą to aktualizacje co około miesiąc. Chciałabym również zacząć pisać serie postów dla osób, które podobnie jak ja zmagają się z niedoczynnością tarczycy. Obecnie jestem na etapie dokształcania się i uzupełniania informacji m.in. na temat żywienia w niedoczynności. Mam nadzieję, że okaże się to przydatne dla wielu osób, które walczą z tym potworkiem.